|
Artykuł poświęcony VC-27 The Saints, oraz najskuteczniejszemu asowi tej jednostki i najskuteczniejszemu Wildcatowemu asowi US Navy Ralphowi Elliottowi Jr. |
Uwaga!
Dzięki pozyskaniu logbooka Ralpha Elliotta Jr. znane są już numery seryjne samolotów Ralpha Elliotta Jr. Na razie o nowe informacje uaktualniona została angielska wersja tego artykułu. Polską wersję postaram się również jak najszybciej poprawić. Póki co wersja angielska dostępna jest tutaj: http://www.pme.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=296&Itemid=1〈=english
|
Bardzo dziękuję Ralphowi Elliottowi III, Samowi H. Blackwellowi i Forrestowi F. Glasgowowi za pomoc w odtworzeniu malowania FM-2 Ralpha Elliotta Jr. Gorąco polecam również odwiedzenie witryny poświęconej działaniom VC-27 The Saints www.philcrowther.com/VC27.
|
Ralph Elliott Jr i Święci
Spośród wszystkich jednostek, które używały z wielkim sukcesem Wildcaty FM-2 najlepszym i najbardziej błyskotliwym był mieszany dywizjon VC-27 "Święci" zaokrętowany na USS Savo Island. Uzyskawszy 61.5 zwycięstw powietrznych VC-27 stał się najskuteczniejszym pokładowym dywizjonem Wildcatów. Tylko dwa inne dywizjony US Navy uzyskały więcej zwycięstw na Wildcatach: VF-5 siedemdziesiąt dziewięć i VGF-11/VF-21 sześćdziesiąt dziewięć. Jednak część zwycięstw VF-5 i wszystkie zwycięstwa VGF-11/VF-21 było odniesionych podczas działań z baz lądowych na wyspach Salomona. Jeśli zaś chodzi o same dywizjony, które latały stricte na FM-2, to następny pod względem ilości zwycięstw dywizjon VF-26 strącił 31 samolotów japońskich, połowę tego co VC-27.
VC-27 sformowano w maju 1943 i zaokrętowano na USS Savo Island rok później w czerwcu 1944. Tak jak inne "composite squadrons" (dywizjony mieszane), które były przeznaczone do działań na pokładzie lotniskowców eskortowych, VC-27 składał się z eskadry myśliwskiej i eskadry bombowej. Obie eskadry używały samolotów producji General Electric. Pierwsza miała na stanie późnej produkcji Wildcaty FM-2, a druga Avengery TBM-3. Przez kilka tygodni piloci VC-27 żeglowali po "bezpiecznych wodach" wokół Pearl Harbor. Już na samym początku pierwszej tury bojowej lotnicy z VC-27 zdecydowali nazwać się "Świętymi" na cześć znanej postaci literackiej stworzonej przez Leslie Charterisa. Oficjalnie zwrócili sie do Charterisa o zgodę na wykorzystanie wizerunku "świętego" na godło dywizjonu. Autor zgodził się na to ochoczo odpisując lotnikom 20 lipca 1944.
|
Uskrzydlony "Święty" z rękawicami bokserskimi lecący nad taflą morza był oficjalnym godłem VC-27. Na wykorzystanie kreskówkowej postaci z powieści Leslie Charterisa wyraził zgodę sam autor. Brak jest jednak jakiegokolwiek dowodu, że godło to zostało namalowane na którymś z samolotów VC-27.
|
|
"Święci" wkroczyli do akcji 12 września 1944 roku, kiedy to ich lotniskowiec wziął udział w operacjach wspierających krwawą inwazję na Peleliu. Znajdujacy się w beznadziejnym położeniu garnizon japoński był pozbawiony jakiejkolwiek osłony ze strony własnego lotnictwa i piloci FM-2 skupili się całkowicie na atakach na cele naziemne wraz ze swoimi kolegami latającymi na TBM-3. Pod koniec września wyspa została uznana za zabezpieczoną (choć sporadyczne potyczki z dobrze ukrytymi resztkami japońskiego garnizonu trwały jeszcza aż do końca października) i USS Savo Island mógł być skierowany do Filipin dla wsparcia nadchodzącej inwazji w Zatoce Leyte.
Pierwsze działania przeciw Japońskim siłom lądowym nad Zatoką Leyte rozpoczęły się 16 października 1944. 24 października lotnicy z VC-27 po raz pierwszy spotkali w powietrzu wrogie samoloty. Był to pierwszy dzień bitwy, która miała być potem uznana za największą bitwę morską w historii - bitwę w Zatoce Leyte. Bitwa została zainicjowana przez próbę zniszczenia floty inwazyjnej przez ciągle potężną marynarkę japońską. Okręty wschodzącego słońca miały być wspierane przez wspólne działania samolotów armii i marynarki. Japończycy zamierzali przeciąć linie zaopatrzenia, co odizolowałoby amerykańskie przyczółki i pozwoliło japońskim dywizjom na stłumienie inwazji w zarodku.
Tego dnia lotnicy VC-27 mieli zestrzeć sie z japońskim lotnictwem trzykrotnie. Rankiem para myśliwców Hayabusa zaatakowała Avengera, ale po tym, jak strzelec pokładowy strącił jednego z nich, drugi zrezygnował z ataku i uciekł. Później tego samego dnia cztery Ki-43 starły się z kluczem czterech FM-2. Walka zakończyła się bezkrwawo, gdyż Japończycy wycofali się szybko, a obciążone zbiornikami Wildcaty nie były w stanie ich dogonić. Jednak zaraz po tym czterej Amerykanie odkryli formację bombowców "Frances" podążającą w kierunku bezbronnym statkom transportowym zakotwiczonym nieopodal przyczółka inwazji w Zatoce Leyte. Piloci US Navy mieli przewagę wysokości i szybko dogonili wrogie samoloty. Zachowanie sie Japończyków zdradzało, że zamierzają przeprowadzić atak kamikaze. Oficer operacyjny VC-27 Lt. Ralph Elliott Jr. błyskawicznie zestrzelił dwa bombowce i przymierzył się do trzeciego, który już rozpoczął samobójcze nurkowanie w kierunku jednego z transportowców. Było już jednak za późno aby powstrzymać Japończyka i kamikaze uderzył w LST. Choć nie zdołał zapobiec zatopieniu statku, Elliott pomścił transportowiec strącając dwa inne bombowce. Oprócz czterech kamikaze strąconych przez Elliotta inny pilot FM-2 Frank Leighty zestrzelił trzy bombowce. Jeszcze później tego dnia formacja Avengerów z VC-27 lecąca w osłonie Wildcatów została zaatakowana przez grupę Mistsubishi Zero. W krótkim, lecz zażartym starciu piloci FM-2 i strzelcy TBM zgłosili zestrzelenie łącznie dziewięciu Zer. Podsumowanie tego długiego dnia, który był zarazem dniem pierwszych walk powietrznych VC-27, było imponujące. Spośród pilotów myśliwskich VC-27 dwóch - Ralph Elliott Jr i Frank Leighty - uzyskało po cztery zwycięstwa, Ralph Mayhew dwa, a czterech innych po jednym. Niestety Mayhew zginął zaraz po walce podczas próby wykonania beczki zwycięstwa nad pokładem USS Savo Island. Silnik jego Wildcata zgasł podczas manewru i nisko lecąca maszyna runęła w wodę.
Wielki sukces odniesiony 24 października został jednak bardzo szybko przyćmiony przez akcje dnia następnego, kiedy to największa bitwa morska w historii osiągnęła punkt kulminacyjny. 25 października Japończycy podjęli śmiałą próbę zniszczenia statków transportowych zacumowanych w Zatoce. Dowodzący japońską flotą wiceadmirał Kurita zdołał uzyskać początkową przewagę dzięki podstępowi. Wydzielona grupa okrętów japońskich odegrała rolę przynęty i zdołała odciągnąć główne siły admirała Halseya od rejonu lądowania. Kiedy trzon sił japońskich w liczbie czterech pancerników (w tym słynnego Yamato), sześciu ciężkich krążowników, dwóch lekkich krążowników i jedenastu niszczycieli niespodziewanie zjawił się na placu boju Amerykanie mogli mu przeciwstawić jedynie sześć lotniskowców eskortowych i siedem niszczycieli zgrupowanych w trzech formacjach - Taffy 1, Taffy 2 i Taffy 3. Najgorsze było to, że Japończycy zdołali się podkraść do lotniskowców na odległość strzału. Marynarze z Taffy 3 dostrzegli zagrożenie gdy wylądował wokół nich grad ciężkich pocisków. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Jednak desperacki kontratak niszczycieli i seria manewrów defencywnych pod osłoną dymną zdołały ocalić oba zagrożone lotniskowce. Przeciwuderzenie Amerykanów było natychmiastowe. Wszystkie zdolne do lotu samoloty, czyli 120 TBM i 180 FM-2, wystartowały do epickiego nalotu na japońskie okręty. W efekcie tej bitwy Amerykanie utracili dwa lotniskowce (USS St. Lo został zatopiony przez kamikaze, a USS Kalinin Bay ciężko uszkodzony przez japoński krążownik i dobity przez TBM) i trzy niszczyciele. Jednak straty japońskie były o wiele poważniejsze. Wyeliminowano wszystkie sześć ciężkich krążowników (połowę zatopiono, a połowę ciężko uszkodzono) i dwa niszczyciele. Co jeszcze istotniejsze wiceadmirał Kurita uznał, że starł się z o wiele silniejszymi siłami wroga niż to było w rzeczywistości i wycofał się pośpieszenie z Zatoki Leyte. Flota inwazyjna została ocalona. Podczas tej bitwy VC-27 wykonał sześć misji bojowych i jego Avengery zatopiły trzy okręty, w tym ciężki krążownik Chikuma. Późnym popołudniem piloci FM-2 przechwycili formację Aichi Val w eskorcie Ki-44. Wildcaty strąciły osiem z nieprzyjacielkich myśliwców. Ralphowi Elliottowi zaliczono dwa z nich co uczyniło go pierwszym asem w dywizjonie "Świętych". Bitwa w Zatoce Leyte trwała do 26 października, ale Elliott nie miał tego dnia okazji do podwyższenia swojego konta. Stało się to dzień później, kiedy to wspólnie z innym pilotem strącił Aichi Val.
Dwa miesiące później, 15 grudnia 1944 VC-27 wspierał inwazję na wyspę Mindoro na Filipinach, co było częścią przygotowań do wielkiej operacji lądowania na Luzonie. Podczas paru dni piloci VC-27 zestrzelili 9 samolotów, a 7 dalszych zniszczyli na ziemi. Ralph Elliott Jr zestrzelił Ki-43 podwyższając swoje konto do 7.5 zwycięstw.
Lądowanie na Luzonie w Zatoce Lingayen miało nastąpić 9 stycznia. Jednak jak zwykle US Navy rozpoczęła bombardowanie wybrzeża parę dni wcześniej. Lotnictwo japońskie podjęło ostatnią próbę przeszkodzenia Amerykanom w odbijaniu Filipin i było bardzo aktywne przez pierwszy tydzień inwazji. Piloci VC-27 zgłosili 25 zwycięstw, ale stracili z różnych przyczyn aż osiem FM-2 i pięć Avengerów. Na szczęście większość z ich załóg uratowała się. 5 stycznia Ralph Elliott Jr dodał do listy zwycięstw jedno zestrzelenie indywidualne (B6N Tenzan) i dwa zespołowe (0.5 Ki-61 Hien i 0.5 J2M Raiden). Dzięki temu jego konto powiększyło się do 9.5 zwycięstw i w ten sposób udało mu się prześcignąć dotychczasowego najskuteczniejszego Wildcatowego asa US Navy Dona Runyona, który odniósł 8 zwycięstw w 1942 roku nad wyspami Salomona.
Po ciężkich walkach nad Zatoką Lingayen VC-27 zakończył swoją pełną chwały turę bojową i powrócił do Stanów. W marcu 1945 VC-27 został sfromowany ponownie, tym razem pod dowództwem Ralpha Elliotta Jr. Dywizjon "Świętych" zaczął przygotowywać się do drugiej tury bojowej, ale wojna zakończyła się zanim powrócił do walki.
Ralph Elliott Jr przeżył wojnę i pozostał najskuteczniejszym Wildcatowym asem US Navy. Zmarł 4 grudnia 2006. Jego syn Ralph Elliott III wstąpił do US Army i walczył w Wietnamie jako pilot UH-1.
Samolot nr 35
|
FM-2 nr 35 "Baldy" Ralpha Elliotta Jr. VC-27, Morze Filipińskie, koniec 1944.
|
W większości przypadków odtwarzanie malowań samolotów używanych przez asów US Navy jest bardzo trudne. Posiadanie przez pilotów własnych maszyn na lotniskowcach było wielką rzadkością. Na domiar złego na pokładach lotniskowców zrobiono o wiele mniej zdjęć niż w bazach lądowych. VC-27 nie był w tym zakresie wyjątkiem i znanych jest jedynie kilka zdjęć Wildcatów z tej jednostki. Nie udało mi się niestety dotrzeć do żadnej informacji o numerach FM-2, na których Ralph Elliott Jr. zestrzeliwał samoloty wroga. Na szczęście od pewnego momentu Elliott uznał jeden z Wildcatów za "swój". Była to maszyna z numerem 35, której Elliott nadał przydomek "Baldy". Było to imię ulubionego owczarka niemieckiego jego brata. Na kadłubie przed owiewką namalowano lub naklejono dziewięć japońskich flag symbolizujących zwycięstwa Elliotta. Zachowala się seria zdjęć tej maszyny z tego samego okresu i wydaje się, że pochodzi ona z sesji zdjęciowej wykonanej podczas rejsu powrotnego VC-27 z kampanii na Morzu Filipińskim. Przynajmniej na jednym zdjęciu widać bowiem, że samolot stoi na pokładzie małego lotniskowca, zapewne USS Savo Island. Trudno jest dzisiaj z całą pewnością twierdzić, czy samolot nr 35 był przyznany Elliottowi już wcześniej, czy wybrano go tylko do wykonania serii "promocyjnych" zdjęć specjalnie go do tej sesji oznakowując. Znanych jest wiele takich "sztucznych" oznakowań na potrzeby zdjęciowe na samolotach US Navy i USMC. Jednak według Sama Blackwella, który był pilotem Avengera w VC-27 i najbliższym przyjacielem Elliotta, przynajmniej dowódca VC-27 miał swój "własny" samolot. Nie można więc wykluczyć możliwości, że najskuteczniejszy as jednostki mógł mieć prawo do wybrania również "swojego" samolotu.
|
Zbliżenie na oznaczenia zwycięstw i nazwę samolotu. Zwraca uwagę styl napisu "Baldy", w którym pomiędzy zachodzącymi na siebie literami widać "puste" granatowe przerwy. Nie wiadomo, czy któryś z tych elementów jest widocznych po drugiej stronie samolotu.
|
|
|
Napis "Enclosure Release" to w zasadzie jedyny widoczny napis ekploatacyjny na "Baldym". Jest on jednak za to bardzo dobrze i wyraźnie widoczny.
|
Według Forresta F. Glasgowa, oficera uzbrojenia w VC-27 Wildcaty jednostki były samolotami z późnych serii produkcyjnych i posiadały pod skrzydłami pylony dla sześciu rakiet. Pamięta on również, że FM-2 z VC-27 nie miały kołpaków kół (co zresztą było bardzo częste na FM-2), a ich śmigła nie miały kołpaków. Niestety na zachowanych zdjęciach Wildcata nr 35 elementy te nie są widoczne. Widać z kolei inne nietypowe szczegóły konstrukcji tej maszyny. Zamiast klasycznego dużego okrągłego zagłówka Wildcat nr 35 posiadał mały prostopadłościenny zagłówek. Ponadto wydaje się, że maszyna ta miała małe kółko ogonowe typowe dla Wildcatów bazujących na lotniskowcach, a goleń tylnego kółka nie była zakryta standardową blaszaną owiewką.
Kamuflaż samolotu nr 35 był bardzo prosty. Cały samolot pomalowano na jednolity błyszczący granatowy kolor Glossy Sea Blue. Wydaje się, że samolot ten nie miał matowego panelu przeciwodblaskowego przed kabiną. Nie znalazłem za to żadnego zdjęcia, które uwidoczniłoby oznakowanie na usterzeniu pionowym. Można jedynie przypuszczać, że na stateczniku pionowym widniał biały numer 35 wpisany w białą skośną strzałę, co było typowym oznaczeniem Wildcatów z VC-27. Numer 35 był natomiast w widoczny sposób powtórzony na przedzie osłony silnika, jednak i tutaj dodano mu małą skośną strzałkę wyłaniającą się znad i spod numeru w podobny sposób jak na sterze kierunku. Jest o tyle nietypowe, że na wszystkich innych znanych mi zdjęciach Wildcatów z VC-27 na osłonach silnika malowano wyłącznie dwucyfrowy numer bez dodatkowych elementów. Nie wiadomo, czy dodatkowa strzałka była indywidualnym oznakowaniem Elliotta, czy była po prostu dodana na potrzeby zdjęcia.
|
Powiększenie numeru 35 namalowanego na osłonie silnika. Zwraca uwagę krój numeru i mniejsza niż na stateczniku strzała.
|
|
Choć na zdjęciach jest to ledwie widoczne, warto pamiętać, że znaki rozpoznawcze na FM-2 były naniesione zgodnie z regulaminem w dwóch kolorach, to znaczy miały postać białej gwiazdy i białych pasków na granatowym tle. FM-2 nie były produkowane przez Grummana i nie stosowano na nich grummanowego uproszczenia, polegającego na malowaniu gwiazd i pasków wprost na samolocie w kolorze Glossy Sea Blue. Wiele zdjęć potwierdza obecność dwukolorowych znaków na FM-2. Niestety większość zestawów kalkomanii zawiera błędnie grummanowe białe gwiazdy i paski bez żadnego tła. Nie wiadomo za to do końca, czy znaki na górnej powierzchni skrzydeł miały gwiazdy i paski w kolorze białym, czy w często stosowanym jasnoszarym odcieniu "niskiej widzialności". Ów jasnoszary był bowiem tak jasny, że na zdjęciach zazwyczaj skąpanych w słońcu skrzydeł nie sposób go odróżnić od bieli. Pewną nieścisłość można też napotkać przy analizowaniu rozmiarów znaków. Według oficjalnych zaleceń US Navy Wildcaty powinny mieć zarówno na skrzydłach jak i na kadłubie takie same znaki 35-calowe. Wydaje się jednak, że za wyjątkiem bardzo wczesnych FM-1 Wildcaty Eastern Aircraft miały znaki czterdziestocalowe.
Wracając do Wildcata Elliotta zachowane zdjęcie wyraźnie pokazuje, że całe śmigło wraz z piastą było pomalowane na czarno. Jedynie przednia część piasty była jasna i wygląda na pozostawioną w kolorze naturalnego metalu. Piasty kół są zaś na zdjęciu zasłonięte przez nogi Ralpha Elliotta pozującego do zdjęcia. Widoczny jest jedynie bardzo mały fragment felgi. Pozwala on na spekulację, że felga była pomalowana na granatowo, ale jej zewnętrzna krawędź była pozostawiona w kolorze naturalnego aluminium.
Kolory wnętrza tego samolotu wyglądają na typowe dla FM-2. Kokpit był pomalowany kolorem ANA 612 Interior Green (w przeciwieństwie do Wildcatów Grummana, które miały kokpity w kolorze ciemnozielonym Dull Green). Komora podwozia głównego i skomplikowane golenie podwozia głównego były w całości pomalowane tak jak powierzchnie zewnętrzne, czyli kolorem granatowym Glossy Sea Blue. Wewnętrzne powierzchnie osłony silnika wyglądają na zdjęciu na bardzo jasne i były najprawdopodobniej pomalowane na jasnoszaro jak w Wildcatach Grummana.
Pomimo wypłynięcia kilku zdjęć Wildcata "Baldy" kilka pytań w dalszym ciągu pozostaje bez odpowiedzi:
- Czy był to naprawdę osobisty samolot Ralpha Elliotta Jr., czy była to maszyna ucharakteryzowana do zdjęć?
- Czy na stateczniku pionowym na pewno widniała typowa dla VC-27 strzała z numerem płatowca?
- Czy oznaczenia zwycięstw i przydomek "Baldy" widniały też na lewej burcie samolotu?
- Czy felgi tego Wildcata były faktycznie granatowe z krawędzią w kolorze naturalnego metalu?
|