|
|
Patriotycznie, po polsku, w
barwach LOTu
|
O ile mnie
pamięć nie zawodzi to ostatniego pasażera jakiego skleiłem wyprodukowała
enerdowska firma VEB Plasticard.
Taaaak, stare dzieje… Po latach przerwy
postanowiłem spróbować ponownie, a wszystko zaczęło się od marnotrawienia czasu
na eBay’u. Sam już nie wiem czego szukałem, ale w oko wpadł mi zestaw kalek
Brasil Decals (144-141) do Boeinga 737-300/400 z oznaczeniami do samolotów
LOTu, Air Polonia, White Eagle i Fischer. Na kalki nie było chętnych i dostałem
je za niską cenę wyjściową, o ironio losu, od sprzedawcy z Brazylii. Dobry
początek, miałem kalki, nie miałem modelu. Szybkie przeszukanie netu pokazało,
że mam dwie opcje do wyboru – SkylineModels, drogi ale świetny model,
albo Minicraft, tani i na średnim poziomie jakościowym. Poszedłem
oczywiście po najmniejszej linii oporu, czyli model Minicraft’a, dostępny w
każdym sklepie. Potrzebny był mi Boeing
737-400, czyli najdłuższa “stara” wersja 737. Zdobycie tej wersji okazało się
trudniejsze niż przypuszczałem, bo z nieznanych mi przyczyn Minicraft wypuścił
całą serię modeli oznaczonych jako 737-400, ale w pudełku znajduje się 737-300.
Najnowszy taki “boxing” to 737-400 Air France, gdzie przynajmniej na
pudełku jest malutka nalepka informująca, że w środku jest 737-300. Po kilku nieudanych próbach udało mi się w końcu kupić
model Boeinga 737-400 British Airways.
O samym modelu
nie ma co za dużo pisać, bo w pudełku jest kilka części na krzyż. Kadłub nie ma
bocznych okien, co w tej skali nie jest potrzebne, ale nie ma też wnęk
podwozia, co w sumie by się przydało, bo inaczej jest tam czarna dziura.
Wstawiłem tam płytke plastiku, co rozwiązało sprawę połowicznie. Poza tym całość składa się rewelacyjnie szybko i w
przeciągu jednego wieczora można mieć model gotowy do malowania. Jak już się
mam do czegoś przyczepić to na pewno do gondoli silników, które wymagają trochę
pracy.
Najważniejsze
było oczywiście samo malowanie. Od początku zdecydowałem się na lotowską
maszynę z rejestracją SP-LLA. Poukazujące samolot w oznaczeniach, które są na
kalkach. Wydaje mi się, że jest to pierwsze malowanie tego Boeinga, na samym
początki jego kariery u polskiego przewoźnika (nie ma logo Star Alliance, jest pełne
oznaczenie typu, panel przeciwodblaskowy wygląda inaczej niż na najnowszych
zdjęciach oraz samolot ma mniej anten niż aktualnie). Model pomalowałem białą
farbą Tamiyi, jasnoszary na skrzydłach do RLM63 Testorsa, a corogard to jeden z odcieni szarości Humbrola
(już nie pamiętam jaka to farba) dobrana do RLM63 (wydaje mi się, że kontrast
między kolorami jest trochę za duży, ale nie chciało mi się już przemalowywać).
Trzeba zaznaczyć, że instrukcja do kalek jest kompletnie do kitu. Nie ma tam
żadnych informacji odnośnie kolorów, pokazane są tylko boczne rzuty kadłuba i
nie ma zaznaczonych miejsc nałożenia wszystkich kalek jakie są w zestawie.
Jednym słowem, bez dodatkowch zdjęć się nie obejdzie. Przed nałożeniem kalek,
model pokryłem warstwa Future, co nadało mu idealnego połysku. Kalki zaczęły
nakładać się idealnie (granatowe oznaczenia LOT
i pasy), potem zrobiło się lekko pod górkę. Na granatowe pasy nałożyłem kalki z
oknami i obrysami drzwi, potraktowałem wszystko Microscale Set i Sol i poszedłem
spać. Na drugi dzień szczęka mi opadła, bo dawno nie widziałem żeby kalki się
tak świeciły. Trzeba pewnie było wszystko pocignąć następną warstwą Future, ale
nie przypuszczałem że będę miał taki problem. Częściowo udało mi się to
rozwiązać robiąc małe nacięcia w kalkach i wpuszczając tam trochę Microscale
Sol, a jak to nie pomagało to Future. Po
nałożeniu wszystkich kalek model otrzymał jeszcze jedna warstwę Future, co
bardziej zamaskowało srebrzenie, ale niestety w niektórych miejscach nie udało
mi się tego do końca naprawić, na całe szczęscie nie rzuca się to za bardzo w
oczy. Pomimo tego, że kalki robione są pod model Minicraftu, to pas
przeciwodblaskowych jak i okna kokpitu w ogóle nie pasują do modelu i wymagają
korekty (boczne okna są za duże i musiałem je przyciąć, a pas ponacinałem żeby
pasował do krzywizny kadłuba i pomalowłem Humbrolem 15, który idealnie pasuje
do granatowego koloru na kalkomaniach). Chodniki ewakuacyjne (czy jak to się
tam nazywa) są z kalkomanii z zestawu, bo wyglądały o wiele lepiej niż te z
Brasil Decals. Po ściągnięciu
znacznej ilości zdjęć tego samolotu, okazało się że mam tylko jedno nałożeniu kalek pomalowałem
wszystkie krawędzie natarcia Alcladem Chrome Aluminium i dorobiłem
najróżniejsze anteny na kadłubie na podstawie zdjęć. Już po zrobieniu zdjęć
zauważyłem, że zapomniałem o małych grzebieniach aerodynamicznych (??) po wewnętrznej
stronie gondoli silnikowych, ale dałem sobie już z nimi spokój.
No i mam
pierwszego pasażera w kolekcji. Nie powiem spodobało mi się. Na zrobienie czeka
już Tu-154M i Boeing 767-300, oba ze Zvezdy.
  
  
|