Strona Główna
 
Available languages
 English  English  Polish  Polish 
 
 
Menu
Strona Główna
Szukaj
Logowanie
 
 
Modele
Robi się...
Galerie Lotnicze
Tanki i pojazdy
Stocznia
Recenzje
 
 
Dokumentacje
Biografie Lotników
Malowania
Walkaroundy
Pokazy Lotnicze
 
 
Technikalia
Porady techniczne
 
 
O Nas
Kim jesteśmy
Napisz do autorów
Napisz do webmasterów
 
   
-: 575996 :-
Boeing 737-400, Minicraft 1/144 (\"pl\") Drukuj Email
Autor: Łukasz Kędzierski (Napisany: 12.06.2009. Aktualizowany: 17.06.2009.)

Patriotycznie, po polsku, w barwach LOTu


O ile mnie pamięć nie zawodzi to ostatniego pasażera jakiego skleiłem wyprodukowała enerdowska firma VEB Plasticard. Taaaak, stare dzieje… Po latach przerwy postanowiłem spróbować ponownie, a wszystko zaczęło się od marnotrawienia czasu na eBay’u. Sam już nie wiem czego szukałem, ale w oko wpadł mi zestaw kalek Brasil Decals (144-141) do Boeinga 737-300/400 z oznaczeniami do samolotów LOTu, Air Polonia, White Eagle i Fischer. Na kalki nie było chętnych i dostałem je za niską cenę wyjściową, o ironio losu, od sprzedawcy z Brazylii. Dobry początek, miałem kalki, nie miałem modelu. Szybkie przeszukanie netu pokazało, że mam dwie opcje do wyboru – SkylineModels, drogi ale świetny model, albo Minicraft, tani i na średnim poziomie jakościowym. Poszedłem oczywiście po najmniejszej linii oporu, czyli model Minicraft’a, dostępny w każdym sklepie. Potrzebny był mi Boeing 737-400, czyli najdłuższa “stara” wersja 737. Zdobycie tej wersji okazało się trudniejsze niż przypuszczałem, bo z nieznanych mi przyczyn Minicraft wypuścił całą serię modeli oznaczonych jako 737-400, ale w pudełku znajduje się 737-300. Najnowszy taki “boxing” to 737-400 Air France, gdzie przynajmniej na pudełku jest malutka nalepka informująca, że w środku jest 737-300. Po kilku nieudanych próbach udało mi się w końcu kupić model Boeinga 737-400 British Airways.

O samym modelu nie ma co za dużo pisać, bo w pudełku jest kilka części na krzyż. Kadłub nie ma bocznych okien, co w tej skali nie jest potrzebne, ale nie ma też wnęk podwozia, co w sumie by się przydało, bo inaczej jest tam czarna dziura. Wstawiłem tam płytke plastiku, co rozwiązało sprawę połowicznie. Poza tym całość składa się rewelacyjnie szybko i w przeciągu jednego wieczora można mieć model gotowy do malowania. Jak już się mam do czegoś przyczepić to na pewno do gondoli silników, które wymagają trochę pracy.

Najważniejsze było oczywiście samo malowanie. Od początku zdecydowałem się na lotowską maszynę z rejestracją SP-LLA. Poukazujące samolot w oznaczeniach, które są na kalkach. Wydaje mi się, że jest to pierwsze malowanie tego Boeinga, na samym początki jego kariery u polskiego przewoźnika (nie ma logo Star Alliance, jest pełne oznaczenie typu, panel przeciwodblaskowy wygląda inaczej niż na najnowszych zdjęciach oraz samolot ma mniej anten niż aktualnie). Model pomalowałem białą farbą Tamiyi, jasnoszary na skrzydłach do RLM63 Testorsa, a corogard to jeden z odcieni szarości Humbrola (już nie pamiętam jaka to farba) dobrana do RLM63 (wydaje mi się, że kontrast między kolorami jest trochę za duży, ale nie chciało mi się już przemalowywać). Trzeba zaznaczyć, że instrukcja do kalek jest kompletnie do kitu. Nie ma tam żadnych informacji odnośnie kolorów, pokazane są tylko boczne rzuty kadłuba i nie ma zaznaczonych miejsc nałożenia wszystkich kalek jakie są w zestawie. Jednym słowem, bez dodatkowch zdjęć się nie obejdzie. Przed nałożeniem kalek, model pokryłem warstwa Future, co nadało mu idealnego połysku. Kalki zaczęły nakładać się idealnie (granatowe oznaczenia LOT i pasy), potem zrobiło się lekko pod górkę. Na granatowe pasy nałożyłem kalki z oknami i obrysami drzwi, potraktowałem wszystko Microscale Set i Sol i poszedłem spać. Na drugi dzień szczęka mi opadła, bo dawno nie widziałem żeby kalki się tak świeciły. Trzeba pewnie było wszystko pocignąć następną warstwą Future, ale nie przypuszczałem że będę miał taki problem. Częściowo udało mi się to rozwiązać robiąc małe nacięcia w kalkach i wpuszczając tam trochę Microscale Sol, a jak to nie pomagało to Future. Po nałożeniu wszystkich kalek model otrzymał jeszcze jedna warstwę Future, co bardziej zamaskowało srebrzenie, ale niestety w niektórych miejscach nie udało mi się tego do końca naprawić, na całe szczęscie nie rzuca się to za bardzo w oczy. Pomimo tego, że kalki robione są pod model Minicraftu, to pas przeciwodblaskowych jak i okna kokpitu w ogóle nie pasują do modelu i wymagają korekty (boczne okna są za duże i musiałem je przyciąć, a pas ponacinałem żeby pasował do krzywizny kadłuba i pomalowłem Humbrolem 15, który idealnie pasuje do granatowego koloru na kalkomaniach). Chodniki ewakuacyjne (czy jak to się tam nazywa) są z kalkomanii z zestawu, bo wyglądały o wiele lepiej niż te z Brasil Decals. Po ściągnięciu znacznej ilości zdjęć tego samolotu, okazało się że mam tylko jedno nałożeniu kalek pomalowałem wszystkie krawędzie natarcia Alcladem Chrome Aluminium i dorobiłem najróżniejsze anteny na kadłubie na podstawie zdjęć. Już po zrobieniu zdjęć zauważyłem, że zapomniałem o małych grzebieniach aerodynamicznych (??) po wewnętrznej stronie gondoli silnikowych, ale dałem sobie już z nimi spokój.

No i mam pierwszego pasażera w kolekcji. Nie powiem spodobało mi się. Na zrobienie czeka już Tu-154M i Boeing 767-300, oba ze Zvezdy.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »