Strona Główna
 
Available languages
 English  English  Polish  Polish 
 
 
Menu
Strona Główna
Szukaj
Logowanie
 
 
Modele
Robi się...
Galerie Lotnicze
Tanki i pojazdy
Stocznia
Recenzje
 
 
Dokumentacje
Biografie Lotników
Malowania
Walkaroundy
Pokazy Lotnicze
 
 
Technikalia
Porady techniczne
 
 
O Nas
Kim jesteśmy
Napisz do autorów
Napisz do webmasterów
 
   
-: 575975 :-
Albatros D.III, Roden 1/32 (\"pl\") Drukuj Email
Autor: Łukasz Kędzierski (Napisany: 02.12.2008. Aktualizowany: 02.12.2008.)
Albatros w malowaniu Hermana Göringa.

Albatrosów (i Corsair’ów) w kolekcji nigdy nie jest za dużo. Kierując się tym mottem kupiłem Albatrosa D.III z Rodena w skali 1:32. Nie mogłem przejść obojętnie koło takiego modelu. O modelu nie będę się rozpisywał, bo wszędzie można poczytać wypowiedzi ekspertów na jego temat. Moim zdaniem model jest świetny, ma sporo detali wnętrza (których nawiasem mówiąc nie widać po sklejeniu kadłuba) i jak przystało na skalę, jest to spory kawałek plastiku. Pozwolę sobie jednak na jedną uwagę. Zastrzały i wsporniki podwozia są strasznie cienkie. Nie ma to większego znaczenia w przypadku zastrzałów skrzydeł, ale powoduje sporo problemów przy podwoziu. Tym bardziej, że całe podwozie klejone jest na styk i chybotanie podwozia powoduje, że oś co jakiś czas odkleja się od całości. Wywoływało to u mnie zrozumiałą wściekłość, ale rozwiązałem problem owijając wszystko linką naciągu i zalewając superglue. Ponieważ model zbudowałem “spudła” więc trzeba było mu dać jakieś atrakcyjne malowanie. Przeszukując net natrafiłem na profil samolotu Hermana Göringa, który wydał mi się dość atrakcyjny (na pewno bardziej niż oferowane malowania na arkuszu kalkomanii, może z wyjątkiem Bruno Loerzer’a w malowaniu na zebrę, ale mam już tak zrobionego D.V). Malowanie wydawało mi się o tyle proste, że miałem zamiar zrobić sobie swoje własne szablony do malowania i użyć krzyży z kalkomanii w zestawie. Poratował mnie jednak Montex, ktory wypuścił maski do tego samolotu. Maski szybko dotarły do Australii (jeszcze raz wielkie dzięki Darek) i zabrałem się za malowanie. Maski jak zwykle rewelacja, chociaż trochę się nagimnastykowałem nad krzyżem na stateczniku pionowym. Ponieważ zacząłem malowanie od koloru czarnego, musiałem zostawić cieniutką, czarną obwódke na około krzyża. W tym celu przykleiłem kawałek taśmy maskującej do mask i całość nałożyłem na model z zamiarem odklejenia części które miały być malowane na biało. Niestety cieniutka obwódka, która miała zostać na modelu odkleiła się razem z paskiem taśmy maskującej i podczas akcji ratunkowej rozerwała mi się na kilka mniejszych kawałków. Na szczęście miałem ten problem tylko na jednej stronie statecznika, bo byłem o wiele ostrożniejszy.
 
 
 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »